sobota, 14 sierpnia 2010

Ryby też mają wakacje

Mieczyki czarno-czerwone potrafią być niezwykle himeryczne.
Ostatnio zrobiły sobie przerwę w rodzeniu i chyba od maja nie mam nowego narybku. Samiec, mój champion, po którym mam cały narybek niestety już padł ze starości, a młoode samce coś się na razie nie sprawdzają. Póki co trzeba czekać, bo pamiętam jak było na początku z tymi rybami. Zaczęły rodzić jak już straciłam nadzieję, że w ogóle coś z nich usyskam. Widocznie trzeba im dać więcej czasu, by dojrzały płciowo.
Obecnie podzieliłam samice na dwa stada. W jednym zbiorniku są samice weloniaste i zwykłe czarno-czerwone i czarne oraz samiec weloniasty czarno-czerwony.
W drugim zbiorniku mam samice weloniaste i lira (barwy jak wyżej) oraz samiec zwykły czarno-czerwony i samiec cały czerwony, który pozostał mi po mieczykach "hamburger rot".






wtorek, 10 sierpnia 2010

Praca nad barwą...

Jakiś czas temu, po długich poszukiwaniach, udało mi się znaleźć dosyć ładne mieczyki czerwone. Kupiłam kilka sztuk po bardzo wygórowanej cenie, ale czasem warto przepłacić , by uzyskać ładny materiał do dalszej selekcji.

Selekcja, selekcja, selekcja.... Każdy kto chce mieć ładne ryby wciąż musi pracować nad utrzymaniem tego piękna. Ja sama borykam się z mieczykiem czerwonym od jakiś trzech lat. Wtedy to wziąłam od znajomego hodowcy kilkanaście sztuk mieczyków czerwonych do przekrzyżowania ze swoimi w celu tzw. "wymiany krwi". Efekt był straszny. Zamiast poprawy mocno pogorszyłam to co miałam. Wychodziły mi ryby bladoczerwone, a nawet całe zielone lub brudnoczerwone (takie prawie brązowe). Dopiero po jakimś czasie, gdy zobaczyłam jego hodowlę wiedziałam w czym tkwi tego przyczyna. Otóż, cały narybek pochodzący z różnych odmian mieczyka trzyma w jednym zbiorniku. Ryby dorastają wspólnie i się wzajemnie zapładniają. Co z tego, że wybierzemy z tego stada ładne mieczyki czerwone, kiedy nie są one "czyste" genetycznie. Dopiero w następnych pokoleniach zaczną wychodzić błędy takiego prowadzenia hodowli.
Przez kolejne lata musiałam ciężko pracować, by znów uzyskać w miarę zadowalającą jakość mieczyka czerwonego. Efekt jest już w miarę dobry, ale ciut, ciut brakuje, więc poszukiwałam dobrych ryb do poprawy barwy. I w końcu znalazłam. Teraz po zakupie nowych ryb trzymałam je osobno (nie mieszam ze swoimi "starymi" mieczykami). Uzyskałam po nich niedawno narybek, ale jest jeszcze za mały by stwierdzic jaka będzie barwa. Jeśli barwa będzie dobra, to dopiero z tego stadka wybiorę egzemplarze do przekrzyżowania z moimi "starymi" mieczykami. Oczywiście tylko kilka sztuk, a nie wszystkie, żeby w razie jakiejś wpadki nadal mieć swoje "wypracowane" miecze czerwone.



poniedziałek, 28 czerwca 2010

Tubifeks, rurecznik

Tubifeks (Tubifex tubifex)

Systematyka:
Typ: Pierścienice (Annelida)
Gromada: Skąposzczety (Oligochaeta)
Rząd: PlesioporaRodzina: Rureczniki (Tubificidae)
Rodzaj: Rurecznik (Tubifex)
Gatunek: Rurecznik pospolity (Tubifex tubifex)

Rureczniki występują w warstwie przydennej stojących zbiorników słodkowodnych. Ciało ich ma kształt cienkiej, segmentowanej rurki w kolorach od bladego brudnoczerwonego do jasnobrązowego. Pokarmem rureczników są glony i bakterie żyjące w osadach dennych.
Rureczniki zaczynam podawać narybkowi jako nastepny pokarm żywy po artemii. Z reguły mogę go już podawać po dwóch tygodniach od narodzin. Zawsze podaję go w formie siekanej i to zarówno narybkowi jak i rybom dorosłym. Oczywiście narybkowi siekam znacznie drobniej, żeby nie było problemów ze zjedzeniem dużych kawałków.
Rurecznik jest pokarmem wysokoproteinowym, więc narybek rośnie szybko i ma dobrą kondycję. Dorosłym rybom nie możemy podawać go zbyt często i w dużych ilościach, żeby nie doszło do otłuszczenia.
Pokarm ten może też być używany jako nośnik leków i witamin, które chcemy podać rybom drogą pokarmową, wystarczy wrzucić rureczniki do roztworu leków czy witamin, po kilku godzinach wyjąć, wypłukać i podać rybkom.
Tubifeks, żyjąc w mule dennym może jednak zawierać różne toksyny lub bakterie szkodliwe dla ryb. Kupując ten pokarm musimy więc mieć pewność jego ekologicznie czystego pochodzenia.



Oto moje narzędzie do siekania tubifeksu. Są to 4 ostrza ze stali nierdzewnej, stanowiące jedną całość. Kiedyś mój tata zamówił coś takiego u tokarza, a ja odziedziczyłam. Tnie sie tym narzędziem jak wałeczkiem - bardzo wygodnie i szybko.Jako podkładki używam przykrywki wiadereczka po pokarmie płatkowym. Ma rant, więc rurecznik mi nie spada.



niedziela, 27 czerwca 2010

Hamburger rot

U ubiegłym roku dostałam kilkanaście sztuk takich mieczyków od znajomego z Niemiec. Po jakimś czasie doczekałam się młodych. Było ich około 20 sztuk. Kilka sztuk czerwonych, a reszta czarna z białymi płetwami i czarno-czerwone. Rosły, rosły i w końcu dorosły. Obecnie to już dojrzałe ryby. Mam nadzieję, że za jakiś czas uda się uzyskać następne pokolenia. Chcę je też przekrzyżować z moimi mieczykami czarno-czerwonymi w celu wymiany tzw. "krwi".Wydaje mi się, że odmiana ta za długo była krzyżowana wsobnie i wśród narybku jest dużo ryb zdeformowanych, co ewidentnie świadczy o wadach genetychnych.




sobota, 22 maja 2010

Koi dwumieczowe

Mój narybek mieczyka koi dwumieczowego w końcu dorósł. Obecnie ryby mają ok 5-6 cm. Są to dwa mioty, które uzyskałam po samicach przywiezionych z Niemiec. W zasadzie cały narybek to formy lira. Zdarzają się tylko pojedyncze sztuki zwykłe. Niestety obawiam się, że samice będą w tym stadzie rzadkością. Część ryb (samców) została już sprzedana. Resztę zostawiłam i czekam, aż ryby dorosną na tyle, żebym mogła wybrać sobie na 100% płodne samice. Mam nadzieję, że choć kilka ich znajdę.
Na szczęście mam jeszcze jeden, miesięczny miot po samicy lira. Może tutaj proporcje samic i samów będą lepsze. To jednak okaże się dopiero za kolejnych kilka miesięcy.











piątek, 14 maja 2010

Przypadkowa krzyżówka

Jakis czas temu zauważyłam w zbiorniku z matecznikiem tuxedo malutką rybkę - czerwonego wagtaila. Z ciekawości zostawiłam ją i czekałam co z tego wyrośnie. Oto rezultat przypadkowej krzyżówki czerwonego wagtaila i tuxedo.

sobota, 8 maja 2010

Lira czarno-czerwona

Moje czarno-czerwone liry z pierwszego miotu jaki uzyskałam mają już ok. 4 miesięcy. Oczywiście mam tylko kilkanaście sztuk, bo reszta narybku ma płetwy bezbarwne. Ryby mają obecnie od 3 do 5 cm. Nie są jeszcze tak ładnie wybarwione jak inne moje mieczyki tej odmiany, nie mają też idealnych płetw formy lira, czeka mnie więc dalsza praca, aby to poprawić. Można już w zasadzie odróżnić płeć, ale w przypadku mieczyków czarnych, a w dodatku formy lira nie jest to czasem łatwe. Nie widać plamki ciążowej na czarnym tle ciała, a ponadto często u form lira gonopodium nie jest wyraźnie zaznaczone. Poza tym mieczyki czarne dojrzewają płciowo nieco później niż inne formy barwne i czasem wyraźne gonopodium jest widoczne dopiero u dyżych (ponad 6 cm) ryb.
Liczę, że usyskam sporo samic, gdyż w przypadku mieczyków czarnych procent samic w stosunku do samców wynosi około 80%, a czasem nawet 90%.
Gdy samiczki czarno-czerwone lira podrosną, zamierzam na dwóch sztukach zastosować krzyżowanie wsteczne, tzn. z samcem, który był ich ojcem. Samiec ten jest dobrym reproduktorem. Uzyskuję po nim ślicznie wybarwione ryby, więc mam nadzieję, że pomoże mi to uzyskać idealnie wybarwione liry czarno-czerwone. Oby tylko samiec dożył tego, bo nie jest już zbyt młody.
Dwie samiczki zamierzam dać do samców czerwonych, które uzyskałam z miotu po mieczykach czarno-czerwonych przywiezionych z Niemiec (Hamburger Rot).
Kolejne dwie samice będę krzyżowała z samcem czarno-czerwonym Hamburger Rot.
Na szczęście samce w dwu ostatnich przypadkach są młodziutkie i w zasadzie dopiero dojrzewają płciowo. Będę więc mogła wykorzystywać je do następnych samic czarno-czerwonych lira, które dorastają w kolejnych miotach.
A teraz nie pozostaje mi nic innego, tylko dobrze karmić ryby i czekać by zaczęły rodzić....