poniedziałek, 13 grudnia 2010

Moja duma ....

Moje gupiki moskiewskie dorosły. Samce są już całkiem duże, a niektóre wręcz ogromne.
Teraz czekam, by młodziutkie samice też dorosły do odpowiednich rozmiarów i zaczęły rodzić konkretne ilości potomstwa.
Rozdzieliłam sobie te gupiki na dwie linie, w ten sposób będę mogła przez długi czas bazować wyłącznie na swoich rybach, unikając krzyżowania blisko spokrewnionych osobników.
Na żywo ryby mają znacznie piękniejsze kolory, zdjęcia nie oddają ich uroku. Stres związany z przełożeniem ich do malutkiego akwarium "zdjęciowego" sprawił, że ich barwy zrobiły się bledsze.







niedziela, 7 listopada 2010

Gupiki czerwone

Minął czyba już rok od mojego ostatniego wpisu dotyczącego gupików czerwonych, a ryby te oczywiście nadal posiadam i staram się je ciągle ulepszać.
Po roku selekcji poprawiłam nieco ich barwę i budowę ciała. Teraz ryby mają mocne tułowia, co zapobiega ich garbieniu się od ciężaru ogona, a na tym najbardziej mi zależało. Ogony wyrastaja im coraz większe, ale nadal muszę nad ich poszerzeniem.
Wybieram więc samice z możliwie szeroką płetwą ogonową, krępe o mocnej budowie ciała.
Samica powinna też mieć czerwoną pręgę na grzbiecie - od ogona do płetwy grzbietowej.
Samce zaś wyszukuję takie, które mają mocną czerwoną barwę ciała i ogona. Oczywiście wybieram też takie osobniki, które mają mocną budowę ciała, duże ogony i długie płetwy grzbietowe.








niedziela, 31 października 2010

Gupiki moskiewskie

W sierpniu pojawiły się u mnie nowe gupiki triangle moskiewskie niebieskie. Gdy je zobaczyłam, nie mogłam oprzeć się ich pięknu i kupiłam kilka par. Rybki były już prawie dorosłe, wiec szybko doczekałam sie pierwszych młodych. Obecnie pierwszy miot tych gupików ma ok. 3 miesięcy. Rosną szybko i już widzę, że bedzie to bardzo udane stadko. Samce mają mocne tułowia, a ogony i płetwy grzbietowe dopiero zaczynają im wyrastać.
Na zdjęciu kilka młodych samczyków. Jak podrosną zrobię następne fotki.
Niestety po przeniesieniu do akwarium, w którym je fotografowałam, kolor ich ciała stał się znacznie bledszy niż w rzeczywistości.






wtorek, 19 października 2010

Mieczyk biały albino

Mieczyki czysto białe (bez najmniejszej plamki czerwonej) pojawiają mi się coraz częściej i w coraz większych ilościach wśród mieczyków koi albino.
Ostatnio znalazłam kilka naprawdę ładnych ryb, więc postanowiłam troszkę z nimi popracować.
Moim celem będzie utrwalenie cechy białego koloru ciała. Postaram się doprowadzić do wyczyszczenia tej formy barwnej, aby w miocie uzyskiwać tylko osobniki białe.
Nie będzie to takie łatwe, gdyż obserwuję , że ryby całe białe są osobnikami dosyć słabymi. W miocie rosną wolniej i często nie osiagają tak dużych rozmiarów jak mieczyki koi.
Póki co odłowiłam sobie ładna samiczkę weloniastą i dałam do niej zwykłego samca.
Na wyniki trzeba będzie poczekać kilka ładnych miesięcy.Tak więc znów muszę uzbroić się w cierpliwość.





sobota, 14 sierpnia 2010

Ryby też mają wakacje

Mieczyki czarno-czerwone potrafią być niezwykle himeryczne.
Ostatnio zrobiły sobie przerwę w rodzeniu i chyba od maja nie mam nowego narybku. Samiec, mój champion, po którym mam cały narybek niestety już padł ze starości, a młoode samce coś się na razie nie sprawdzają. Póki co trzeba czekać, bo pamiętam jak było na początku z tymi rybami. Zaczęły rodzić jak już straciłam nadzieję, że w ogóle coś z nich usyskam. Widocznie trzeba im dać więcej czasu, by dojrzały płciowo.
Obecnie podzieliłam samice na dwa stada. W jednym zbiorniku są samice weloniaste i zwykłe czarno-czerwone i czarne oraz samiec weloniasty czarno-czerwony.
W drugim zbiorniku mam samice weloniaste i lira (barwy jak wyżej) oraz samiec zwykły czarno-czerwony i samiec cały czerwony, który pozostał mi po mieczykach "hamburger rot".





wtorek, 10 sierpnia 2010

Praca nad barwą...

Jakiś czas temu, po długich poszukiwaniach, udało mi się znaleźć dosyć ładne mieczyki czerwone. Kupiłam kilka sztuk po bardzo wygórowanej cenie, ale czasem warto przepłacić , by uzyskać ładny materiał do dalszej selekcji.

Selekcja, selekcja, selekcja.... Każdy kto chce mieć ładne ryby wciąż musi pracować nad utrzymaniem tego piękna. Ja sama borykam się z mieczykiem czerwonym od jakiś trzech lat. Wtedy to wziąłam od znajomego hodowcy kilkanaście sztuk mieczyków czerwonych do przekrzyżowania ze swoimi w celu tzw. "wymiany krwi". Efekt był straszny. Zamiast poprawy mocno pogorszyłam to co miałam. Wychodziły mi ryby bladoczerwone, a nawet całe zielone lub brudnoczerwone (takie prawie brązowe). Dopiero po jakimś czasie, gdy zobaczyłam jego hodowlę wiedziałam w czym tkwi tego przyczyna. Otóż, cały narybek pochodzący z różnych odmian mieczyka trzyma w jednym zbiorniku. Ryby dorastają wspólnie i się wzajemnie zapładniają. Co z tego, że wybierzemy z tego stada ładne mieczyki czerwone, kiedy nie są one "czyste" genetycznie. Dopiero w następnych pokoleniach zaczną wychodzić błędy takiego prowadzenia hodowli.
Przez kolejne lata musiałam ciężko pracować, by znów uzyskać w miarę zadowalającą jakość mieczyka czerwonego. Efekt jest już w miarę dobry, ale ciut, ciut brakuje, więc poszukiwałam dobrych ryb do poprawy barwy. I w końcu znalazłam. Teraz po zakupie nowych ryb trzymałam je osobno (nie mieszam ze swoimi "starymi" mieczykami). Uzyskałam po nich niedawno narybek, ale jest jeszcze za mały by stwierdzic jaka będzie barwa. Jeśli barwa będzie dobra, to dopiero z tego stadka wybiorę egzemplarze do przekrzyżowania z moimi "starymi" mieczykami. Oczywiście tylko kilka sztuk, a nie wszystkie, żeby w razie jakiejś wpadki nadal mieć swoje "wypracowane" miecze czerwone.



poniedziałek, 28 czerwca 2010

Tubifeks, rurecznik

Tubifeks (Tubifex tubifex)

Systematyka:
Typ: Pierścienice (Annelida)
Gromada: Skąposzczety (Oligochaeta)
Rząd: PlesioporaRodzina: Rureczniki (Tubificidae)
Rodzaj: Rurecznik (Tubifex)
Gatunek: Rurecznik pospolity (Tubifex tubifex)

Rureczniki występują w warstwie przydennej stojących zbiorników słodkowodnych. Ciało ich ma kształt cienkiej, segmentowanej rurki w kolorach od bladego brudnoczerwonego do jasnobrązowego. Pokarmem rureczników są glony i bakterie żyjące w osadach dennych.
Rureczniki zaczynam podawać narybkowi jako nastepny pokarm żywy po artemii. Z reguły mogę go już podawać po dwóch tygodniach od narodzin. Zawsze podaję go w formie siekanej i to zarówno narybkowi jak i rybom dorosłym. Oczywiście narybkowi siekam znacznie drobniej, żeby nie było problemów ze zjedzeniem dużych kawałków.
Rurecznik jest pokarmem wysokoproteinowym, więc narybek rośnie szybko i ma dobrą kondycję. Dorosłym rybom nie możemy podawać go zbyt często i w dużych ilościach, żeby nie doszło do otłuszczenia.
Pokarm ten może też być używany jako nośnik leków i witamin, które chcemy podać rybom drogą pokarmową, wystarczy wrzucić rureczniki do roztworu leków czy witamin, po kilku godzinach wyjąć, wypłukać i podać rybkom.
Tubifeks, żyjąc w mule dennym może jednak zawierać różne toksyny lub bakterie szkodliwe dla ryb. Kupując ten pokarm musimy więc mieć pewność jego ekologicznie czystego pochodzenia.



Oto moje narzędzie do siekania tubifeksu. Są to 4 ostrza ze stali nierdzewnej, stanowiące jedną całość. Kiedyś mój tata zamówił coś takiego u tokarza, a ja odziedziczyłam. Tnie sie tym narzędziem jak wałeczkiem - bardzo wygodnie i szybko.Jako podkładki używam przykrywki wiadereczka po pokarmie płatkowym. Ma rant, więc rurecznik mi nie spada.



niedziela, 27 czerwca 2010

Hamburger rot

U ubiegłym roku dostałam kilkanaście sztuk takich mieczyków od znajomego z Niemiec. Po jakimś czasie doczekałam się młodych. Było ich około 20 sztuk. Kilka sztuk czerwonych, a reszta czarna z białymi płetwami i czarno-czerwone. Rosły, rosły i w końcu dorosły. Obecnie to już dojrzałe ryby. Mam nadzieję, że za jakiś czas uda się uzyskać następne pokolenia. Chcę je też przekrzyżować z moimi mieczykami czarno-czerwonymi w celu wymiany tzw. "krwi".Wydaje mi się, że odmiana ta za długo była krzyżowana wsobnie i wśród narybku jest dużo ryb zdeformowanych, co ewidentnie świadczy o wadach genetychnych.




sobota, 22 maja 2010

Koi dwumieczowe

Mój narybek mieczyka koi dwumieczowego w końcu dorósł. Obecnie ryby mają ok 5-6 cm. Są to dwa mioty, które uzyskałam po samicach przywiezionych z Niemiec. W zasadzie cały narybek to formy lira. Zdarzają się tylko pojedyncze sztuki zwykłe. Niestety obawiam się, że samice będą w tym stadzie rzadkością. Część ryb (samców) została już sprzedana. Resztę zostawiłam i czekam, aż ryby dorosną na tyle, żebym mogła wybrać sobie na 100% płodne samice. Mam nadzieję, że choć kilka ich znajdę.
Na szczęście mam jeszcze jeden, miesięczny miot po samicy lira. Może tutaj proporcje samic i samów będą lepsze. To jednak okaże się dopiero za kolejnych kilka miesięcy.